poniedziałek, 17 marca 2014

71. Teoria egzystencji muzyka dla największego nawet laika

Ostatnio zastanawiałem się, do czego by tu porównać zawód muzyka, co by mugolom wyjaśnić, co w tym takiego ciężkiego. No i chyba wymyśliłem. Zawód muzyka jest jak zawód... Sportowca.

Każdemu, kto teraz puka się w głowę, spieszę z wyjaśnieniami.

Podobnie jak sportowcy, zaczynamy bardzo wcześnie, często w wieku 6 lat. Wyjątki się zdarzają, ale generalna zasada jest, że im wcześniej tym lepiej.

Można robić to dla zabawy, rekreacji, choć nie będzie się takim koksem-wyjadaczem jak wtedy, gdy poświęci się danej profesji całe życie i wolny czas. Do zawodu przygotowujemy się długo jak nikt. W wieku post-maturalnym mamy jakby 12 lat stażu za sobą.

Zarówno w środowisku sportu jak i muzyki bardzo ważny, niestety, jest układ. Kto kogo zna, kto z kim się lubi (lub nie), potrzeba bardzo dużo szczęścia, by zostać zauważonym lub złapać jakieś fajne granie/klub sportowy etc. Znajomości są bardzo przydatne.

Tak my jak i sportowcy robimy to, co kochamy. Na jedno słowo zawijamy manele, pakujemy się w nie-wiadomo-co, jedziemy nie-wiadomo-gdzie, nie-wiadomo-jak-długo, żeby gdzieś się pokazać, wystąpić, często dopłacając do interesu. No i co z tego? Fajnie jest :).

Żeby gdzieś się pokazać ćwiczysz, ćwiczysz, ćwiczysz, ćwiczysz, ćwiczysz...

Granie to nie tylko takie naciskanie klawiszy/dziur/klap/szarpanie strun w rytmie. Tak jak w pływaniu niepozorny ruch nadgarstka potrafi zwiększyć efektywność odbicia się o kilkanaście %, tak u nas ważne jest ustawienie każdego, nawet najmniejszego palca, uderzanie/szarpanie nim w odpowiedni sposób, że o poprawnej postawie i należytym oddychaniu nie wspomnę (właśnie wspomniałem, hyhyhy).

Większość, mimo tak ogromnego doświadczenia w zawodzie, za wyjątkiem ułamka szczęściarzy i najlepszych, zarabia marne grosze, często niewystarczające do utrzymania siebie, o innych nawet nie myśląc. No ale cóż... taki kraj. Na szczęście można wyjechać, problem nie tyczy się większości państw Świata, zarówno na zachodzie jak i na wschodzie.


Z innej beczki: Porsche nareszcie zrobiło ładne auto. Pierwsze 911 od lat 70, które naprawdę mi się podoba. Typ 991 istnieje, co prawda, od 2011 roku, ale dopiero niedawno miałem okazję zobaczyć je na żywo. Mogę dostać na urodziny.



To bezsprzecznie najlepszy zespół na świecie naszych czasów. Pierwsza piosenka z ostatniej płyty ("the 2nd law") wydanej 1.10.2012r. Kto twierdzi inaczej, ten głupim głupkiem jest! Ament!

Do następnego!

!!!EDIT!!!

Kolejne podobieństwa podsunięte mi przez Zuzę (pozdrawiamy i grzecznie machamy łapką): "podobnie układamy "plan treningowy", podobnie działa psychologia występów, nasza forma miewa lepsze i gorsze momenty"

2 komentarze: